|
To prawda, sama chęć, choćby nie wiem jak wielka, to za mało. Potrzeba jeszcze uwierzyć, że pokarm jest i na pewno wystarczy go dla maluszka.
Ja miałam chęci „co nie miara”, ale moja wiara w powodzenie karmienia od początku była tłumiona.Najpierw na oddziale położniczym pielęgniarki zamiast pomóc młodej matce prawidłowo przystawiać niemowlę do piersi, wolały dokarmić dziecko sztuczną mieszanką i mieć „święty spokój”.
W rezultacie ja- niedoświadczona matka- zbyt płytko przystawiałam córeczkę do piersi, więc nie ściągała dobrze mleka i pokarm nie napływał w odpowiedniej ilości. Miałam nadzieję, że sytuacja poprawi się po powrocie do domu, zwłaszcza gdy przecudna położona środowiskowa zapewniała mnie, że w moich piersiach jest dużo pokarmu oraz ostrzegała mnie, że każda ilość podanej dziecku mieszanki spowoduje, że o tyle mniej mleka ja będę miała.
Strona 1 z 5
 |