Wywiad z Anną Wyszkoni na temat- Kocham nie krzyczę! |
Czemu włączyła się Pani w akcję „Kocham. Nie krzyczę”?Chętnie biorę udział w akcjach charytatywnych, bo chcę pomagać innym. Myślę, że osoby popularne są dla ludzi większym autorytetem i powinny dawać dobry przykład. Poza tym należy głośno mówić o problemie, który jeszcze niedawno był tabu, a znane twarze na billboardach czy w spotach znacznie bardziej przyciągają uwagę. Ludzie często nie są świadomi tego jaką krzywdę mogą wyrządzić dzieciom krzykiem czy z pozoru niewinnym klapsem. Trzeba głośno mówić o konsekwencjach takich czynów. Poza tym należy ludziom zwrócić uwagę na cierpienie innych. Często jesteśmy zbyt zajęci swoim życiem żeby dostrzec problem, który nie dotyka nas bezpośrednio. Popularna twarz sprawi, że człowiek spojrzy na plakat i zainteresuje się jego treścią. 801109801 jest linią anonimową, pod którą dzwoniąc, naprawdę można komuś pomóc Czy osobiście zetknęła się Pani z przemocą wobec dzieci? Czasem zdarza mi się obserwować sytuacje nieprzyjemne. Przyznaję, że ja również odwracałam wzrok komentując je sama do siebie. Akcja “Kocham, nie biję” zmieniła również moje podejście do takich zdarzeń. Dziś odważnie zwracam uwagę komuś, kto krzywdzi dziecko. Bezstresowe wychowanie budzi wiele kontrowersji. Co dla Pani znaczy taki model wychowania dziecka? Nie jestem idealna. Wciąż jeszcze uczę się cierpliwości w niektórych sytuacjach. Też czasem puszczają mi nerwy i podnoszę głos, ale wiem, że to zła metoda. Wolę wyjść z pokoju i dać sobie i mojemu dziecku chwilę na przemyślenie i uspokojenie. To dużo lepsze rozwiązanie. Po kilku minutach można przejść do normalnej, spokojnej rozmowy na temat problemu. To działa. Ale nie chcę bawić się w „Supernianię”, bo być może u kogoś innego wygląda to zupełnie inaczej. Strona 1 z 2 « pierwszapoprzednia12następnaostatnia »Komentarze (2)...
krzyczę na moje dziecko a czasem daję też klapsa. Przeraża mnie to. Proszę o rady jak sobie radzić
,
marzec 20, 2011
...Kary cielesne nie przynoszą żadnych korzyści wychowawczych. Pociągnięcie za ucho, popychanie, potrząsanie dzieckiem czy klapsy prowadzą do pogłębienia się problemu. Klaps to porażka bezradnego rodzica, któremu zabrakło innych metod wychowawczych. Dziecko, które zostało potraktowane w taki sposób, pamięta tylko ból i upokorzenie, nie myśli o swoim występku. Jego gniew i żal przesłonią poczucie skruchy, którego w przeciwnym razie być może by doznało. Klaps jest zawsze biciem słabszego. Wszyscy zgadzają się z tym, że nie należy tego robić, tego też uczymy swoje dzieci. Nie pozwalamy na to inne dziecko uderzyło nasze czy wyrządzało mu inną krzywdę krzywdę.
,
grudzień 15, 2009
Napisz Komentarz |
|
|