Nasze serwisy: mBaby.pl, m
ciąża
.pl, ppasazkobiety.pl, poradnikkobiety.pl, ladymedia.pl
Witaj, Logowanie  Rejestracja
R e k l a m a
Mama
Warto także przeczytać
Mama Newsletter
Jeżeli chcesz otrzymywać informacje np. o nowych konkursach, wydarzeniach etc zapisz się do naszego Newslettera
Regulamin
R e k l a m a

Matka Polka w Holandii

Ulę Wysokińską do kraju wiatraków i tulipanów sprowadziła miłość. Na dużej farmie, wśród zwierząt i upraw z własnego ogrodu, znalazła spokój. Jej dom jest tam, gdzie  rodzina. To ją, przy wszelkich decyzjach w pierwszej kolejności bierze pod uwagę. Ma trzy córki: Nelę, Julię i Nathalie, i to głównie z nimi spędza każdą chwilę. Kiedy jednak dzieci śpią, rodzi się Ula-Artystka... Co przygnało Cię do Holandii? Jakie były początki?

(Śmiech) Miłość mnie przygnała. Hansa, mojego obecnego partnera, poznałam jeszcze w Polsce. Z nim i z córką z pierwszego małżeństwa, wyjechaliśmy do Holandii. Nela szybko się przystosowała, choć na początku bardzo tęskniła, jak każdy chyba. Ja też tęskniłam...
Teraz jest mi już łatwiej. Zżyłam się z Hansa rodziną, z sąsiadami, z Holendrami. Z Polakami mam bardzo mało kontaktu. Mieszkamy na dużej farmie, z dala od ludzi, więc rozumiesz, do miasta daleko, zero kontaktu ze światem zewnętrznym.  Jedyny kontakt z rodakami to internet. No i facebook oczywiście i po pierwsze. Po drugie nawiązuję też kontakty dzięki temu, że prowadzę dwa blogi.

Jak Ci się tutaj żyje? Czy przyjmujesz Holandię bez zastrzeżeń?

Trudne pytanie, bo po polskiej kuchni, włoskich wojażach i klimatach, zimna i szorstka Holandia - hmmm.. Choć traktuję ją jak dom, to wiem, że i tak nie zostanę tu do końca życia. Jestem typem wędrownika, odkrywcy. Nudzi mi się w jednym miejscu. Mój dom jest tam, gdzie moja rodzina. Więc wszędzie, gdzie się przeniesiemy, będę się czuła jak w domu. Tak nauczyłam się myśleć, życie mnie do tego przekonało. Myśląc inaczej, już dawno bym zwariowała (uśmiech).

Mówiłaś, że początki nie były najłatwiejsze...

Po trzech miesiącach pobytu w Holandii, dopadła mnie depresja. Zero znajomych, zero rodziny, typu mama i tata, zero przyjaciół , nie mówiąc o języku, wrrr (uśmiech) Depresja opadła, gdy się dowiedziałam, że jestem w ciąży i, że jedziemy na Sylwestra do Polski.

Jaka była ta pierwsza ciąża w Holandii?

Pierwsza ciąża w Holandii była ciężka. Mówiłam tylko po angielsku i wizyty u położnej odbywały się na poziomie: „Jak się pani czuje?” Dobrze. „Ok, no to widzimy się za miesiąc”.  A ja chciałam się wygadać, rozumiesz. O czym pogadasz z facetem? No niby o wszystkim, ale są rzeczy, które rozumie tylko druga kobieta. Chociaż Hans jest moim największym przyjacielem, to... tęskniłam za pogaduszkami. Poznałam przez internet Polkę. Została moją najlepszą przyjaciółką, powierniczką, dobrą duszą... Niedługo potem okazało się, że i ona jest w ciąży, i że będziemy rodzić mniej więcej w tym samym czasie. Zaprzyjaźniliśmy się. Jej mąż, też Holender, zaprzyjaźnił się z Hansem, więc często się spotykaliśmy i Holandia zaczynała być bardziej dostępna i znośna (uśmiech). Ona wprowadziła mnie w tajniki ciąży w Holandii. Przygotowała mnie do wszystkiego, pomogła, poradziła. Dużo jej zawdzięczam.

Jak wspominasz poród?

Poród? Koszmar...w takim sensie, że bardzo się bałam.
Może dlatego, ze tutaj poród i opieka nad dzieckiem, to całkiem inna bajka niż w Polsce.
Po pierwsze,ciążę prowadzi położna, chyba, że są komplikacje. Poród odbywa się w domu, chyba, że chcesz  w szpitalu lub lekarz uważa, że tak będzie korzystniej i bezpieczniej.
Po trzecie, po porodzie jedziesz ze szpitala od razu do domu, tak jakbyś tu wpadła na chwilkę i już się zbierasz (uśmiech).
No i opieka poporodowa, cudowna... Tydzień po porodzie odwiedza cię położna środowiskowa. Po osiem godzin przez osiem dni. Uczy cię wszystkiego, pomaga, opiekuje się tobą i dzieckiem. Troszczy się też o rodziców, uczy przystawiać dziecko do piersi i sprawdza czy z nami wszystko w porządku.
Okazało się, że dla mnie to za dużo zmian po porodzie polskim i... chyba wpadłam trochę w panikę. Zaczęłam rodzić  już w domu, potem w ambulansie, a urodziłam po pięciu minutach na porodówce (śmieje się)

Strona 1 z 2

« pierwszapoprzednia12następnaostatnia »

Komentarze (1)

...
toskaniau
Dziękuję...smilies/smiley.gif
toskaniau , luty 17, 2011

Napisz Komentarz


busy
 

Dołącz do nas

O nas | Kontakt | Reklama | Współpraca | Regulamin | Linkuj do nas | Ciekawe strony | Mapa serwisu | Polityka cookies
Design by resMedia (C) 2006-2011 Wszystkie prawa zastrzeżone. Kopiowanie, powielanie oraz rozpowszechnianie bez zgody redakcji zabronione.

Wszystkie porady i artykuły zawarte w naszym serwisie publikowane są wyłącznie do celów informacyjnych. Wszelkie choroby, schorzenie i inne powikłania należy konsultować z lekarzem specjalistą. Redakcja serwisu nie ponosi odpowiedzialności za treść publikacji, posty oraz komentarze nadesłane przez użytkowników.

dziecko  przygotowania do ciąży  ciąża, ciąża tydzień po tygodniu  niemowlę  wcześniak uroda moda, trendy i styl moda zdrowie i fitness poradnik dla kobiet